Jak wyglądają studia w Danii…

17796158_1934077990158599_5176186854106880800_n
The following two tabs change content below.

CopenhagenGirl

Ostatnie wpisy CopenhagenGirl (zobacz wszystkie)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

HAJ!!! :)

Ostatnio podpięłam się pod kilka grup na facebooku, różnych Wydziałów Pedagogicznych w Polsce. Wiadomo…trochę żeby ktoś częściej zaglądał na bloga, ale również żeby poobserwować trochę jak wyglądają Wasze studia.  Tutaj mogę zabrzmieć trochę irracjonalnie, ale mimo iż jestem polką, studiuję za granicą… Więc nie wiem jak wygląda polski system edukacyjny szkół wyższych. Jedyne co pamiętam z liceum to regułki, teoria i jeszcze raz teoria :p

O nauce języków obcych nie wspomnę czyli teoria i gramatyka. Zero nauczania praktycznego ( tak przynajmniej uczą języków obcych w mieście z którego pochodzę ) No, ale wracając do sedna sprawy… Jak wyglądaja studia za granicą, a mianowicie W DANII…

No cóż… jeżeli chodzi o pedagogikę… tak jak kiedyś pisałam ten kierunek można studiować tylko w jednym języku, czyli po duńsku. Najpierw więc trzeba iść do szkoły językowej, GRATIS. Każdy nowo przybyły do Danii, mający prawo pobytu w tym kraju, dostaje możliwość nauki języka gratis. Prawo to przysługuje do 3 lat od momentu nauczania. Czy w 3 lata można się nauczyć duńskiego tak, aby później można było ”studiować bez barier” ? Zdecydowanie tak. Myślę iż Dania wypracowała sobie niesamowitą zdolność nauczania języków obcych! Duńczycy robią to w banalny sposób. Nasz Polski system edukacyjny powinien brać  od nich przykład ( może już bierze… nie wiem. ) Tym sposobem jest PRAKTYKA!!!!

Pamiętam mój pierwszy dzień w szkole językowej. Przychodzę na lekcje, pięknie mówię Gooooood Mooooorning :p bo inaczej nie umiem, a nauczycielka do mnie po duńsku… Na dzień dobry, bez ogórdek. Zbaraniałam. Zrobiłam się czerwona, ale że machała rękoma zrozumiałam, że mnie wita i mam usiąść :p SZOK. Po chwili podchodzi do mnie daje mi książki, ćwiczenia mówiąc powoli, ale w dalszym ciągu po duńsku. Nie rozumiałam, ani słowa, ale dalej wiedziałam, że chodzi o książki i ćwiczenia. Moja pierwsza myśl : CO ONA NIE KUMA PO ANGIELSKU?! I jej mówię tak samo jak ona do mnie, ale po angielsku, że ja nic nie rozumiem. Byłam oszołomiona… nie wiedziałam co się dzieje, czułam się jak kretynka. Nauczycielka widząc moje zakłopotanie odpowiedziała mi w końcu po angielsku:

- Wiem, że nic nie rozumiesz, bo gdybyś rozumiała by Cię tu nie było. Jednak jesteś tu po to, żeby nauczyć się duńskiego, a tak będą wyglądały lekcje. Będziemy Cię uczyć duńskiego po duńsku. ( odpowiedziała ze spokojem i uśmiechem )

- Ale ja wogóle nie rozumiem co Ty do mnie mówisz

- Daj sobie czas. Odpowiedziała

Pierwsze kilka lekcji było naprawdę trudne. Lecz później z dnia na dzień było coraz łatwiej i łatwiej… aż pewnego dnia po prostu siedząc w ławce doznałam olśnienia : EJJJJ JA ROZUMIEM CO ONA MÓWI!!! Rozumiem i potrafię nawet o coś zapytać!! I tak krok po kroczku, miesiąc po miesiącu nauczyłam się mówić w obcym języku.

Praktyka i jeszcze raz praktyka… Nie ma nic lepszego jeżeli chodzi o nauczanie nie tylko języków obcych, tak samo jest na studiach. ( Dodam również, że każdy duńczyk, nawet ten mały chodzący do szkoły potrafi rozmawiać w języku angielskim. Dodam też iż nie jest to poziom komunikatywny!! Oni biegle mówią po angielsku… A to właśnie dlatego iż języków nauczają to w języku którego się uczą! )

Ale wracając do studiów. Jak to jest… Zaczynając pierwszy rok przez 6 miesięcy mamy teorie. Czyli wykłady. Na wykładach często musimy rozwiązywać w grupach, różne zadania odpowiednie do tematu nad którym pracujemy. Co 6 tygodni mamy projekt, który musimy napisać w grupie. Projekt dotyczy danego modułu nad którym pracowaliśmy ostatnie kilka tygodni czyli np. SEKSUALNOŚĆ DZIECKA ( grupa 4-5 osób. Grupy przydzielane są nam od początku studiów. )Na napisanie projektu mamy 7-14 dni. Różnie. I tutaj  pojawił się mój pierwszy problem. JAK TO W GRUPIE. JA CHCE SAMA!!! Bo przecież w Polsce wszystkie wypracowanka bazgrałam sama , a nie w żadnej grupie!! Problem numer 2. JA NIE UMIEM PRACOWAĆ W GRUPIE! Niby taki banał… napisać projekt w 4 osoby… ale jak niby mam to zrobić jak oni mają inne zdanie niż ja. ( duńczycy od początku swojej przygody ze szkoła są nauczeni pracy w grupie. ) No, ale niestety… musiałam się nauczyć. Praca w grupie uczy nas rozwiązywać różne konflikty, które czasami się pojawiają, uczy, że każdy ma prawo do innego zdania, że każdy ma prawo mówić co myśli, nie urażając przy tym innej osoby. Uczy akceptacji, pokory… bo tu każdy jest równy…nie ma lidera, który mówi którą drogą będziemy podążać i jak mamy to napisać. Wszystko musimy robić razem… praca w grupie uczy cierpliwości, samodyscypliny oraz integracji.  I mimo, iż nadal jestem indywidualistką, potrafię pracować w grupie i z moją grupą świetnie się dogaduję. Ponieważ wypracowaliśmy w sobie akceptację, zrozumienie oraz prawo do wyrażania własnej opinii.

Tak więc po 6 tygodniach trwania modułu, oddania projektu, trzeba go ”obronić” przed klasą i wykładowcą. Mamy na to zazwyczaj 15 minut. Później wykładowca jak i inni z klasy zadają nam pytania na które musimy odpowiedzieć.  Bum moduł zaliczony… po prostu zaliczony. Nie ma, żadnych ocen. Oceny dostajemy tylko za egzaminy końcowe. Jednak, żeby przystąpić do egzaminu końcowego, całorocznego musimy mieć zaliczone wszystkie moduły.  I tak co 6 tygdni. Aż przychodzi 1 dzień praktyk… Na praktykach uczymy się niczego innego tylko teorii w praktyce. Mimo, iż pierwsze praktyki trwają tylko 7 tygodni. ( 7 tygodni dlatego, iż są to pierwsze praktyki 6 miesięcy po rozpoczęciu studiów! dłuższe byłyby bez sensu bo nie mamy jeszcze dostatecznej wiedzy. )

Przez pierwsze 7 tygodni praktyk obserwujemy… Uczymy się też nowych rzeczy. Podczas moich pierwszych praktyk zauważyłam, że zaczynam rozumieć pewne  teorie i pewne zagadnienia o których była mowa przez pierwsze 6 miesięcy studiów. To było naprawdę interesujące. Lecz tylko pierwsze praktyki są takie krótkie. Później wracając do szkoły mamy już 6 miesięcy szkoły i 6 miesięcy praktyk.  Czyli 6 miesięcy teorii i 6 miesięcy teorii w praktyce. Uważam, że jest to doskonały sposób nauczania. Praktyka w Danii jest widoczna na każdym szczeblu edukacyjnym… Teoria teorią, ale przecież trzeba umieć odnaleźć teorię w praktyce i wiedzieć jakie ma zastosowanie. Tak więc po ukończeniu studiów, świeżo upieczony pedagog nie musi nabywać doświadczenia praktycznego bo już je posiada.

Tutaj pytanie do studentów pedagogiki

Jak wyglądają studia pedagogiczne dzienne w Polsce?

W następnym poście napiszę Wam trochę o stypendium, które przysługuje każdemu studentowi.

Pozdrawiam :)

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>